|
|
Imię i nazwisko: Maria Kuncewicz
Ulubiona rasa: hovawart
Ulubiony
drink: żubrówka z sokiem jabłkowym
Ulubiona
potrawa: pierogi ruskie
|
- Jak zaczęła się Pani przygoda z psami?
To było bardzo, bardzo dawno temu... na dwunaste urodziny dostałam airedale terriera i książkę Lubomira Smyczyńskiego pt. "Psy rasowe". No i się zaczęło. Szkolenie - PT i PO z panem pułkownikiem Antonim Brzezichą na Polach Mokotowskich w Warszawie oraz wystawy pod pieczą wielkiej damy polskiej kynologii, pani Marii Szczepańskiej. Ona wprowadziła mnie we wszystkie tajniki przygotowania i prezentowania psa na wystawach i pod jej okiem po raz pierwszy wystawiłam mojego airedala w klasie młodzieży na I. Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Polsce. Oceniał nas wtedy sam pan Smyczyński i dostaliśmy piękny opis, który przechowuję do dziś: Pies i wystawca jeszcze bardzo dziecinni...
|
-
Dlaczego hovawart to najlepsza
rasa? :)
Najlepsza... na pewno nie. Bardzo trudna, ale i bardzo ciekawa. Z pewnością nie dla każdego. Hovawart to pies bardzo inteligentny i niezwykle wszechstronny, z olbrzymią inicjatywą. Nie tylko jako rasa, taki jest każdy pojedynczy osobnik. Moja poprzednia suka brała udział w zawodach na najwyższym poziomie zarówno w agility i obedience, jak i w tropieniu IPO-FH, tropieniu użytkowym i tropieniu według regulaminu francuskiego. Miała również zdane IPO 1. Hovawart to pies bardzo absorbujący, ale niezwykle miły na co dzień. Z nim nie można się nudzić...
|
-
A w jaki sposób zetknęła się Pani z obedience?
W momencie wprowadzenia
Obedience we Francji.To bylo pod koniec ubiegłego wieku…
|
-
Jako prekursorka tego sportu w Polsce, jak Pani postrzega jego rozwój i
przyszłość w naszym kraju?
Widzę ją w jasnych barwach. Przede wszystkim z powodu bardzo niskiej średniej wieku zawodników. Nawet, jeżeli teraz popełniają błędy, mają jeszcze przed sobą całą karierę sportową. W zawodach kynologicznych nie ma ograniczeń wiekowych. Obedience nie wymaga dużych nakładów finansowych ani logistycznych, wolno startować z każdym psem, rasowym lub nie, no i można ćwiczyć tam, gdzie się chce, nawet we własnym ogródku, a to istotne. Ważne, że organizuje się coraz więcej zawodów i że poziom na nich jest coraz wyższy. Bardzo czekam na ujednolicenie regulaminów niższych klas, to na pewno popchnie obedience do przodu.
Polscy zawodnicy zrobili niebywałe postępy i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że startujący w niższych klasach prezentują naprawdę dobry europejski poziom, a ponieważ są młodzi i mają młode psy, jeszcze wiele sukcesów przed nimi.
|
-
Jaka jest Pani ulubiona dyscyplina
sportu kynologiczengo?
Oczywiście tropienie. Przede wszystkim tropienie użytkowe. To chyba najtrudniejsza dyscyplina. Tu pies ma największe możliwości wykazania się swoimi walorami, nie tylko węchowymi. Musi umieć podejmować decyzje i analizować sytuację, być w dobrej formie psychicznej oraz, co najważniejsze i najtrudniejsze, utrzymać stałą koncentrację, mimo wszystkich napotykanych na trasie pokus, czasem nawet przez 2-3 godziny pracy.
|
-
Czy oprócz psów ma Pani inne hobby?
Miałam teatr, bridge i
“pchle targi”, ale psy zdominowały wszystko.
|
-
Czy wyobraża sobie Pani swoje życie bez psów?
Absolutnie nie. |
-
Co to znaczy być dobrym przewodnikiem psa?
Dobry przewodnik to taki, do którego pies ma zaufanie i przed którym czuje respekt. Skoro wymagamy od psa lojalności, my też jesteśmy mu ją winni. I to nie tylko na placu szkoleniowym, ale przede wszystkim w życiu codziennym. Jeżeli oczekujemy czegoś od psa, musimy mu najpierw wytłumaczyć, o co nam chodzi i upewnić się, że on to zrozumiał. Bez tego nie ma mowy o współpracy. Pies jest doskonałym obserwatorem i wyłapie naszą każdą, nawet najmniejszą słabość i niekonsekwencję.
|
- Proszę krótko opisać
jak wygladą rozwój kynologii we Francji i czy
moglibyśmy się czegoś nowego od Francuzów nauczyć?
Niestety, we francuskiej kynologii, jak zresztą prawie wszędzie, są dwa równoległe nurty: wystawowy i szkoleniowy. Wystawowy zawsze ma przewagę, bo przynosi dużo więcej pieniędzy niż kosztuje.
W temacie wystaw specyficzna dla Francji jest tzw. "konfirmacja". Pies z udokumentowanym pochodzeniem otrzymuje rodowód dopiero po sprawdzeniu przez uprawnionego sędziego, że nie ma wad dyskwalifkujących. A rodowód jest jedynym dokumentem wymaganym do hodowli.
Cały nurt sportowy opiera się na dobrowolnej pracy członków klubów. Tym, czego w Polsce brakuje, jest świadomość wartości pracy w stowarzyszeniach, pracy ochotniczej, na której opiera się cała struktura szkolenia. W klubach francuskich zajęcia z początkującymi zawodnikami bezinteresownie prowadzą doświadczeni zawodnicy danego klubu, a składki przeznaczane są na organizację zawodów i działalność klubową (utrzymanie terenu, zakup materiałów, itp.). Co bardzo ważne: większość sędziów to również czynni zawodnicy.
Nie do przecenienia jest też waga klubów rasy. Klub rasy nie tylko organizuje wystawy klubowe, zajmuje się hodowlą i szkoleniem danej rasy, ale przede wszystkim opracowuje własne testy psychiki, własne kryteria kwalifikacji hodowlanych (klubowych), szkoli sędziów!!!, ustala dodatkowe wymagania do przyznania tytułu Championa Francji, ma wpływ na wybór sędziów na wystawach klubowych, krajowych, okręgowych oraz specjalistycznych wystawach danej rasy (w ramach wystaw FCI).
Podziekowania dla Julii Wolin za pomoc przy realizacji materiału.
|
|